czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 18

Widząc, że lekarzowi od razu po zerknięciu do moich wyników badań popsuł się humor spytałam:
-Panie doktorze, co mi jest ?
-Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Pozwoli pani, że zacznę od tej dobrej.
-No niech pan już mówi ! -poganiałam dr. Wronkę.
-Dobra wiadomość jest taka, że to nie jest przemęczenie. Natomiast zła jest taka, że istnieje możliwość, że to rak szpiku kostnego potocznie zwany białaczką.
-Białaczka ? -pytając napłynęły mi łzy do oczu. -Ile mi jeszcze zostało ?
-Pani Zatorska bez dalszych badań nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć.
-Ale jak to białaczka ? Przecież ja całe życie nie miałam problemów ze zdrowiem ! -cały czas nie dowierzałam.
-Proszę się tak tym nie zadręczać. Dopiero po wykonaniu kolejnych badań będziemy mogli sprawdzić czy to na 100% rak.
-W takim razie dziękuję, do widzenia !
-Pani Zatorska ! Niech pani chwilkę poczeka ! Dam pani skierowanie na kolejne badania.
-Dobrze.
Po chwili do ręki dostałam skierowanie na którym było napisane:
Rozpoznanie: Przypuszczenie choroby-raka szpiku kostnego.
Skierowanie na dalszą diagnostykę w tym kierunku.
Gdy tylko wyszłam z przychodni udałam się przed halę, gdzie trenował Paweł. Ubłagałam ochroniarzy, by mnie wpuścili do Zatorskiego. Gdy tylko Paweł zobaczył mnie całą zapłakaną od razu do mnie podbiegł. Na razie nie chciałam mu mówić o chorobie. Paweł domyślił się tego, że nie mam ochoty na razie rozmawiać, bo tylko mnie objął swym ramieniem i składał delikatne pocałunki na czubku mojej głowy. Po kilku minutach poprosił, żebym się stąd nigdzie nie ruszała i obiecał, że zaraz wróci. Paweł poszedł się chyba zwolnić do trenera i się przebrać. Po chwili wrócił czysty, pachnący i przebrany. Spytał:
-Kochanie, co się stało ?
-Paweł ja, ja ... Ja jestem bardzo chora !
-Ale na co ? Jak ?
-Mam białaczkę !
-Nie przejmuj się Kicia, poradzimy sobie !
-Nie, ja wkrótce umrę, a sam sobie nie poradzisz z Lilianą i Maksymilianem !
-Martyna ! Nikt nie umrze i nie będę musiał sam sobie radzić z dzieciakami ! Rak nie jest wyrokiem śmierci ! Pamiętaj !
-Postaram się, będę walczyć, ale tylko pod jednym warunkiem !
-Jakim ?
-Takim, że mnie nigdy nie zostawisz i będziesz mnie wspierał !
-Kochanie, co to za warunek ? To przecież oczywiste, że Cię nie zostawię ! Przysięgałem Ci to przy ołtarzu, wkładając Ci obrączkę na palec ! Pamiętasz słowa przysięgi ?
-Ja Paweł biorę sobie Ciebie Martynę za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
-Pamiętasz ! Nie opuszczę Cię aż do śmierci i będę przy Tobie w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i biedzie ! Jesteś już na zawsze tylko moja ! -Gdy skończył to mówić zaczął mnie delikatnie całować-
-Boże dziękuję, że zesłałeś mi takiego męża jakim jest Paweł -pomyślałam. 

___________________________________________________________________
No i jest ! Choroba jest nie przypadkowa, bo moja babcia nie dawniej jak 1,5 tyg temu miała operację usunięcia nerki, bo właśnie była zaatakowana przez raka.
I właśnie nie ma mnie już na Ale pamiętaj o Monte, dlatego będziecie musieli inaczej dowiadywać się o rozdziałach. Najlepiej wchodząc tu co jakiś czas. Ewentualnie myślałam nad założeniem takiego bloga, gdzie będę dodawała codziennie notki i tam by się pojawiały informacje o rozdziałach, bo nie mam pojęcia jak Wam je przekazywać ! :)
Pozdrawiam, Tynn

6 komentarzy:

  1. rozdział fajny, ale szkoda, że taki krótki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny, szkoda że krótki i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. FAJNY ZAPRASZAM DO KOMENTOWANI MOJEGO BLOGA http://siatkarsk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER BLOG MASZ WIELKI POTENCJAŁ

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiiedy kolejny ? Już nie moge się doczekać

    OdpowiedzUsuń